Streszczenie
W zabytkowych wnętrzach tzw. lamusa, czyli renesansowej wieży mieszkalnej w Branicach nowohucki Oddział Muzeum Archeologicznego w Krakowie zaprezentował nową wystawę "Garncarstwo prahistoryczne". Przygotowana ekspozycja, a raczej pierwsza część większego przedsięwzięcia, poświęcona jest w znacznej mierze technologicznym aspektom produkcji naczyń glinianych.
Eksponaty umieszczone są w specjalnie zaprojektowanych gablotach zharmonizowanych z zabytkowym wnętrzem (fot. 1 i 2).
Podczas przygotowań do wystawy przeprowadzono eksperymenty z wyrobem i wypałem naczyń glinianych (fot. 9-20). Zarówno one, jak i nawiązane przy ich okazji kontakty z garncarzem wzbudziły wielkie zainteresowanie wśród studentów archeologii, jak i środowisku archeologów. Zachęciło to nasz zespół do organizacji festynu, w czasie którego, zaprezentować chcieliśmy przede wszystkim produkcję naczyń glinianych, zarówno toczonych na kole, jak i ręcznie lepionych. Dlatego też zatytułowaliśmy go "Nie święci garnki lepią". Chcieliśmy też rozpropagować najciekawsze zbory naszego Muzeum, perły naszej kolekcji, m. in. znalezisko pochówku księżniczki scytyjskiej z Ryżanówki (fot. 3) i cenną kolekcję z Bilcza Złotego, związaną z kulturą trypolską. Ślady osadnictwa celtyckiego na terasie lewego brzegu Wisły prezentował wojownik celtycki z rodziną (fot. 4). Kontakty naszych ziem z imperium rzymskim symbolizowała obecność na festynie rzymskiego legionisty (fot. 5), niekiedy dość zażenowanego zachowaniem małych "barbarzyńskich" dzieci. Na festyn przybyła też gromada wiślańskich wojów, która rozbiła swój obóz (fot. 6) i częstowała przybyłych gości kaszą, kapustą z grzybami i zupą z soczewicy. Woje stoczyli też liczne pojedynki (fot. 7). Bardziej pokojowo nastawiona była grupa solowarów z Wieliczki, wytwarzających sól z solanki. W festynie uczestniczyli też przedstawiciele innych zapomnianych sztuk - mincerz i bednarz. Można też było obejrzeć pokaz tańców celtyckich, a przy okazji samemu spróbować swych sił w tej dziedzinie. Oprócz zabawy uczestnicy mogli dowiedzieć się wiele o pracy archeologa i sami rekonstruować naczynia (fot. 8). Festyn cieszył się wielkim powodzeniem i mamy nadzieję, że stanie się imprezą cykliczną.