Festyn archeologiczny w Branicach
pt.
Nie święci garnki lepią
Otwarciu w dniu 30 czerwca br. nowej wystawy pt.
Garncarstwo prahistoryczne towarzyszył
- zorganizowany przez nowohucki Oddział Muzeum Archeologicznego w
Krakowie - wielki festyn archeologiczny pod hasłem
Nie
święci garnki lepią. Festyn odbył się w naszym
Ośrodku Magazynowo-Studyjnym w
Branicach. Miał on na celu zaznajomienie szerokiej
publiczności - w formie zabawy - z badaną przez nas
rzeczywistością pradziejową, z położeniem szczególnego nacisku na
odtworzenie wykonywania i użytkowania ceramiki w danych czasach,
która to ceramika jest najliczniejszą kategorią źródeł spotykaną
podczas prac wykopaliskowych, a zarazem tym rodzajem przedmiotów,
jakie najczęściej towarzyszą nam do dzisiaj. W związku z tym
festyn poprzedzony był serią eksperymentów, dotyczących
wykonywania naczyń, a więc: ręcznego ich lepienia, toczenia na
kole garncarskim, a następnie ich wypalania. Naczynia te
(wykonane częściowo przez pracowników Oddziału, a częściowo przez
zawodowego współczesnego garncarza ze wsi Brodła k/Alwerni),
wypalano w ognisku. Planowano też przeprowadzenie wypału w
specjalnym piecu garncarskim; w tym celu zrekonstruowano taki
piec służący do wypału ceramiki, wzorując się na obiektach z
okresu wpływów rzymskich, odkrytych i przebadanych na terenie
Nowej Huty podczas badań wykopaliskowych. Niestety tegoroczny
deszczowy czerwiec sprawił, że piec nie wysechł w porę i
eksperyment przeniesiono na późniejszy termin.
W dzień festynu, mimo początkowych grymasów, pogoda
nadspodziewanie dopisała; stopniowo też przybywało gości.
Zaproponowaliśmy im wiele atrakcji: na specjalnych stoiskach
prezentowano lepienie naczyń, toczenie ich na kole, wypalanie w
ogniu; goście mogli się też przekonać o trudzie rekonstrukcji
rozbitych naczyń. Prezentowano także warzenie soli, pracę
bednarza, mincerza, można było przymierzyć dawne stroje, a także
wziąć lekcję tańca celtyckiego. Wśród uczestników dużym
zainteresowaniem cieszyło się zwłaszcza lepienie naczyń-
próbowali swych sił lepiąc naczynia ręcznie i wykonując je na
kole.
Na festyn przybyła grupa wojów - drużyna "Krak", którzy
toczyli zażarte pojedynki używając w tym celu mieczy i innych
groźnych narzędzi. Wojowie przyprowadzili ze sobą swoje żony,
które, w czasie gdy mężowie walczyli, oddawały się pożytecznym
zajęciom, m.in wyplatały koszyki. W rycerskich sprawnościach
próbowali swych sił chłopcy (zwłaszcza dorośli). Przybyły na
festyn mincerz demonstrował sposób produkcji monet.
Demonstrowaliśmy też dawne ubiory: wielkie powodzenie miały,
jak zwykle, niewiasty: młodziutka przedstawicielka neolitycznej
kultury trypolskiej oraz scytyjska księżniczka znana nam z
XIX-wiecznych badań Gotfryda Ossowskiego w Ryżanówce na Ukrainie.
Poza tym wśród gości przechadzali się (pozując łaskawie do zdjęć)
wojownik celtycki z żoną, rzymski legionista w pełnej zbroi oraz
liczni wczesnośredniowieczni wojownicy, którzy przybyli do Branic
wraz z rodzinami.
Można było wreszcie odpocząć i posilić się, w wybornym
towarzystwie, prostą słowiańską strawą: kaszą ze skwarkami i
kwaśnym mlekiem, żurem, kapustą z grochem i pieczonymi
kiełbaskami: samo zdrowie!
Małgorzata Kaczanowska