Kontakt
2012-01-11 11:55

Festyn archeologiczny w Branicach
pt.
Nie święci garnki lepią

Otwarciu w dniu 30 czerwca br. nowej wystawy pt. Garncarstwo prahistoryczne towarzyszył - zorganizowany przez nowohucki Oddział Muzeum Archeologicznego w Krakowie - wielki festyn archeologiczny pod hasłem Nie święci garnki lepią. Festyn odbył się w naszym Ośrodku Magazynowo-Studyjnym w Branicach. Miał on na celu zaznajomienie szerokiej publiczności - w formie zabawy - z badaną przez nas rzeczywistością pradziejową, z położeniem szczególnego nacisku na odtworzenie wykonywania i użytkowania ceramiki w danych czasach, która to ceramika jest najliczniejszą kategorią źródeł spotykaną podczas prac wykopaliskowych, a zarazem tym rodzajem przedmiotów, jakie najczęściej towarzyszą nam do dzisiaj. W związku z tym festyn poprzedzony był serią eksperymentów, dotyczących wykonywania naczyń, a więc: ręcznego ich lepienia, toczenia na kole garncarskim, a następnie ich wypalania. Naczynia te (wykonane częściowo przez pracowników Oddziału, a częściowo przez zawodowego współczesnego garncarza ze wsi Brodła k/Alwerni), wypalano w ognisku. Planowano też przeprowadzenie wypału w specjalnym piecu garncarskim; w tym celu zrekonstruowano taki piec służący do wypału ceramiki, wzorując się na obiektach z okresu wpływów rzymskich, odkrytych i przebadanych na terenie Nowej Huty podczas badań wykopaliskowych. Niestety tegoroczny deszczowy czerwiec sprawił, że piec nie wysechł w porę i eksperyment przeniesiono na późniejszy termin.

W dzień festynu, mimo początkowych grymasów, pogoda nadspodziewanie dopisała; stopniowo też przybywało gości. Zaproponowaliśmy im wiele atrakcji: na specjalnych stoiskach prezentowano lepienie naczyń, toczenie ich na kole, wypalanie w ogniu; goście mogli się też przekonać o trudzie rekonstrukcji rozbitych naczyń. Prezentowano także warzenie soli, pracę bednarza, mincerza, można było przymierzyć dawne stroje, a także wziąć lekcję tańca celtyckiego. Wśród uczestników dużym zainteresowaniem cieszyło się zwłaszcza lepienie naczyń- próbowali swych sił lepiąc naczynia ręcznie i wykonując je na kole.

Na festyn przybyła grupa wojów - drużyna "Krak", którzy toczyli zażarte pojedynki używając w tym celu mieczy i innych groźnych narzędzi. Wojowie przyprowadzili ze sobą swoje żony, które, w czasie gdy mężowie walczyli, oddawały się pożytecznym zajęciom, m.in wyplatały koszyki. W rycerskich sprawnościach próbowali swych sił chłopcy (zwłaszcza dorośli). Przybyły na festyn mincerz demonstrował sposób produkcji monet.

Demonstrowaliśmy też dawne ubiory: wielkie powodzenie miały, jak zwykle, niewiasty: młodziutka przedstawicielka neolitycznej kultury trypolskiej oraz scytyjska księżniczka znana nam z XIX-wiecznych badań Gotfryda Ossowskiego w Ryżanówce na Ukrainie. Poza tym wśród gości przechadzali się (pozując łaskawie do zdjęć) wojownik celtycki z żoną, rzymski legionista w pełnej zbroi oraz liczni wczesnośredniowieczni wojownicy, którzy przybyli do Branic wraz z rodzinami.

Można było wreszcie odpocząć i posilić się, w wybornym towarzystwie, prostą słowiańską strawą: kaszą ze skwarkami i kwaśnym mlekiem, żurem, kapustą z grochem i pieczonymi kiełbaskami: samo zdrowie!

Małgorzata Kaczanowska

do góry drukuj