Kontakt
2009-05-11 11:23

Profesor Kazimierz Bielenin uhonorowany



Dnia 24 kwietnia w Brzeszczach k/Oświęcimia, rodzinnej miejscowości prof. Kazimierza Bielenina, długoletniego pracownika i wicedyrektora naszego Muzeum, odbyła się niecodzienna uroczystość. Było nią nadanie Państwowemu Zespołowi nr 6 Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Brzeszczach imienia profesora Kazimierza Bielenina. Fakt, że Profesor jeszcze za życia został patronem szkoły w swej rodzinnej miejscowości świadczy wymownie o tym, jak bardzo jest on szanowaną i ważną dla miasta osobistością.

Rzeczywiście, droga życiowa i zawodowa profesora Bielenina może być przykładem dla każdego, zwłaszcza młodego człowieka. Urodzony w skromnej rodzinie (ojciec był ostatnim przedwojennym wójtem gminy Brzeszcze) rozpoczął edukację w Szkole Powszechnej w Brzeszczach, a następnie w Gimnazjum w Oświęcimiu, gdzie dalszą naukę przerwał wybuch wojny. Okres ten przepracował w kopalni „Brzeszcze” i „Jawiszowice”. Po wojnie zdobył maturę w Liceum w Oświęcimiu, by następnie udać się na studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Pod wpływem rozmów z doc. Tadeuszem Reymanem, dyrektorem Muzeum Archeologicznego Polskiej Akademii Umiejętności, a potem Polskiej Akademii Nauk, podjął w roku 1950 pracę zawodową właśnie w tym Muzeum. Kazimierz Bielenin – jako jeden z pierwszych archeologów – został skierowany przez władze Muzeum do badań ratowniczych na terenie Nowej Huty. On i jego wówczas muzealna koleżanka Maria Trzepacz rozpoczęli heroiczny okres wielkich badań archeologicznych na terenie leżących na wschód od Krakowa ówczesnych wsi Mogiła, Cło,
Pleszów i Wyciąże, w związku z budową Kombinatu Metalurgicznego Huta im. Lenina oraz dzielnicy mieszkaniowej nazwanej potem Nową Hutą. Ta pełna poświęcenia działalność związana z ratowaniem bogatego dziedzictwa archeologicznego pod Krakowem trwała dla Kazimierza Bielenina pięć lat. W roku 1955 spotkał się z profesorem Mieczysławem Radwanem z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, który poinformował o masowym występowaniu żużla żelaznego na północnych skłonach wzniesień Łysogór. Odbyta wówczas wycieczka naukowa w Góry Świętokrzyskie i poczynione podczas niej obserwacje zadecydowały o dalszej karierze zawodowej Kazimierza Bielenina; odtąd działalność naukowa Profesora kojarzy się nieodparcie z ujawnieniem i badaniem jednego z najciekawszych zjawisk okresu rzymskiego na ziemiach polskich, jakim jest starożytne hutnictwo świętokrzyskie. Pięćdziesiąt lat temu problem ten w nauce w ogóle nie istniał; cytując Jubilata ( Starożytne górnictwo i hutnictwo żelaza w Górach Świętokrzyskich, Kielce 1992, s. 5) można powiedzieć, że pięćdziesiąt lat temu nieznane były również w słownictwie archeologicznym takie pojęcia, jak piec dymarski, kotlinka, czy kloc żużla. Sam żużel natomiast, tak licznie występujący na polach na północ od Łysej Góry, traktowany był jako coś, co zaśmiecało pola i utrudniało orkę – a czasem także jako dodatkowe źródło dochodów dla okolicznych chłopów, sprzedającym przed wojną żużel pobliskim hutom. Dzięki prof. Bieleninowi stał on się źródłem naukowym – jedynym służącym do poznania przemysłowej przeszłości tego regionu w starożytności oraz tej przeszłości materialnym dowodem. Mimo, że od początków XIX wieku występujący na polach żużel zwracał uwagę różnych badaczy, od Stanisława Staszica poczynając, to dopiero rozpoczęte – wspólnie z prof. Mieczysławem Radwanem i niejako z jego inspiracji – badania archeologiczne Jubilata pozwoliły dostrzec ukryte w tym źródle informacje.

Badania te – rozpoczęte w roku 1955 – były od początku intensywne i wymagały od autora wiele pasji i poświęcenia. W czasach, kiedy się one rozpoczynały, było to szczególnie trudne, także i z czysto życiowych względów. Ówczesna rzeczywistość wsi kieleckiej mogła zniechęcić niejednego pioniera, a i wyposażenie ekspedycji archeologicznych było dość siermiężne. Wiele na ten temat można usłyszeć od naszego Jubilata; początki badań w Górach Świętokrzyskich wiążą się z niejedną opowiedzianą przez niego anegdotą.

Problematyka starożytnego hutnictwa świętokrzyskiego obejmuje szeroki zakres tematów, których rozpracowanie wystarczyłoby na wiele lat pracy kilku osób – a było to (i jest) dziełem jednego człowieka. Dopiero w ostatnich dziesięciu latach pojawiły się osoby kontynuujące badania nad podobną problematyką na tym terenie. By się przekonać o ogromnej aktywności terenowej Profesora (przebadał 135 stanowisk archeologicznych, w tym 114 dymarskich), wystarczy zapoznać się z dokumentacją tych badań. Pierwszy rzut oka na mapę regionu wystarcza, by nabrać respektu dla jego pracy. Setki i tysiące punktów oznaczających stanowiska, setki i tysiące teczek z dokumentacją tych stanowisk, masa szczegółowych map, planów, szkiców. Chciałoby się zapytać, kiedy ten człowiek zdążył to wszystko zrobić?

Wielkie uznanie budził też zawsze warsztat naukowy Profesora, a zwłaszcza jego różnorodność i nowatorstwo. Obok klasycznych metod (wykopaliska, obozy naukowe, ankiety) prof. Bielenin wprowadził do swoich badań nowe metody, jak geofizyczne badania magnetyczne, zastosowanie magnetometru protonowego, czy badania stanowisk metodą elektrooporową. Trzeba pamiętać, że metody te prof. Bielenin wprowadzał we wczesnych latach 60-tych, stając się prekursorem stosowania geofizyki w polskiej archeologii grubo wcześniej, niż modnym się stało pojęcie tzw. badań interdyscyplinarnych. Podobnie nowatorski charakter posiadały poszukiwania nowych stanowisk metodą zwiadu lotniczego, co zaowocowało rzeczywiście odkryciem wielkiej ilości nowych śladów produkcji dymarskiej. Efekty działań prof. Bielenina są imponujące: z obszaru występowania starożytnego hutnictwa świętokrzyskiego znamy dziś ponad 6000 stanowisk produkcji dymarskiej, zrekonstruowany został proces produkcyjny wraz z całym swym społecznym, gospodarczym i przyrodniczym kontekstem.

Profesor Bielenin szybko stał się autorytetem na skalę międzynarodową. Jest członkiem wielu towarzystw naukowych polskich i zagranicznych. Odkrył i badał ślady starożytnego hutnictwa w Austrii (1965-1975) i w Niemczech (1966). Jeszcze do niedawna był w tych krajach częstym gościem, wygłaszając odczyty, czy udzielając specjalistycznych konsultacji.

Jako prawdziwy naukowiec i muzealnik prof. Bielenin zawsze troszczył się o popularyzację wiedzy. Z osiągnięć w tej dziedzinie może być równie dumny, jak z osiągnięć na polu naukowym: Muzeum Starożytnego Hutnictwa w Nowej Słupi oraz od lat organizowane „Dymarki Świętokrzyskie” – wspaniała impreza, która przekształciła się w wielki doroczny festyn ludowy – to autentyczne pomniki prac i osiągnięć Profesora.

Kilkudziesięcioletnie badania Jubilata przyczyniły się również i do promocji dzisiejszego obrazu regionu świętokrzyskiego. Doceniły to w pełni kieleckie władze wielokrotnie przyznając mu odznaczenia państwowe, będące prawdziwą ozdobą licznej kolekcji rozmaitych nagród, odznaczeń, medali i wyróżnień, jakie zgromadził prof. Bielenin w ciągu długich lat swej pracy zawodowej. Towarzystwo Przyjaciół Górnictwa, Hutnictwa i Przemysłu Staropolskiego w Kielcach zorganizowało 9 lutego 1996 roku uroczyste obchody jubileuszu 40-lecia pracy Profesora nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim, a władze Nowej Słupi nadały prof. Bieleninowi godność swego honorowego obywatela. Dziesięć lat później zorganizowano kolejną jubileuszową konferencję pt. 50 lat badań nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim (Kieleckie Towarzystwo Naukowe, Akademia Świętokrzyska w Kielcach, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Muzeum Archeologiczne w Krakowie).

Muzeum Archeologiczne w Krakowie jest dumne, że prof. Bielenin był jego pracownikiem, bowiem osiągnięcia pracowników są też osiągnięciami instytucji, o czym nie zawsze wszyscy pamiętają. Muzeum zawdzięcza mu także wiele zresztą i z innych powodów; prof. Bielenin przez długie lata był jego wicedyrektorem, poświęcając mu swą codzienną pracę i przyczyniając się do korzystnego postrzegania muzeum w kraju i zagranicą. Kierował też przez cały czas pracami utworzonego przez siebie Działu Starożytnego Hutnictwa i Metalurgii Żelaza.

Trzeba też wspomnieć i o społecznych pasjach Profesora. Jako Prezes Zarządu Oddziału Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Tradycji Mazurka Dąbrowskiego pokierował podjętą przez ten Zarząd inicjatywą wzniesienia kopca ku czci generała Jana Henryka Dąbrowskiego w Pierzchowie koło Gdowa, rodzinnej miejscowości twórcy Legionów Polskich. 15 czerwca 1996 r. odbyło się uroczyste wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę kopca – a z początkiem września tego roku kopiec już stał! Wszystkim działaczom społecznym należy życzyć skuteczności działań Profesora!

Podobną skutecznością wykazał się Profesor także w sprawie dla jego rodzinnych Brzeszcz niezwykle ważnej: odzyskania zabytkowego dzwonu kościelnego, zarekwirowanego podczas okupacji przez władze niemieckie. Sprawa – wydawałoby się – nie do załatwienia, została jednak przez Profesora załatwiona i dnia 25 maja 2008 roku dzwon umieszczony w kościele św. Urbana w Brzeszczach ponownie zabrzmiał dla swych dawnych parafian. Dzieje swych starań o odzyskanie dzwonu opisał prof. Bielenin w książce pt. Dwa dzwony kościoła św. Otylii w Brzeszczach. Legenda czy rzeczywistość, wydanej w Krakowie w 2008 roku.

Nadanie imienia prof. Bielenina miejscowej szkole to nie jedyny wyraz uznania władz miasta i gminy Brzeszcze dla osoby naszego Jubilata. Posiada on już honorowe obywatelstwo Gminy Brzeszcze, jest dwukrotnym laureatem specjalnej nagrody Burmistrza Brzeszcz, jaką są przyznawane corocznie „Oskardy”. Jako patron szkoły prof. Bielenin jest autentycznym wzorem osobowościowym dla uczącej się w niej młodzieży. Sama uroczystość była niezwykle okazała. Główna jej część odbyła się w Miejskim Ośrodku Kultury, dysponującym dużą salą teatralną. Były oficjalne wystąpienia władz (nadanie imienia szkole wymaga stosownej uchwały władz powiatowych), kuratorium, przedstawicieli szkoły, miejscowych instytucji kultury, zaproszonych gości. Ponieważ tego dnia kończył się rok szkolny dla maturzystów, abiturienci otrzymali świadectwa, a najlepsi z nich nagrody. Uroczystość zakończyła część artystyczna, przygotowana z wielkim nakładem pracy przez uczniów szkoły (zapewne pod opieką polonistów, którym należą się słowa uznania), oparta na Żywocie człowieka poćciwego, w której nawiązywano do sylwetki nowego patrona, jego drogi życiowej i zalet jego charakteru. Dalsza część uroczystości odbyła się w samej szkole. Na korytarzu wmurowano specjalną tablicę ku czci prof. Bielenina, która została uroczyście odsłonięta. Niemal wszystkie obecne Panie chciały się pod tą tablicą fotografować razem z Jubilatem, co tylko świadczy o dodatkowych zaletach Profesora… Można było także wpisać się do specjalnej Księgi Pamiątkowej. Uroczystość była więc wspaniała, a swój wkład w ten sukces wniosła też miejscowa szkoła gastronomiczna, bowiem nie samym duchem żyje człowiek. To tyle oficjalnie o wydarzeniach w Brzeszczach.

A poza tym wszystkim – prof. Bielenin to uroczy człowiek, o czym wiedzą ci, którzy go znają osobiście. Był i jest bardzo życzliwy w stosunku do swych młodszych współpracowników czy kolegów. Jest dobrym człowiekiem. Życzymy mu – pracownicy Muzeum Archeologicznego w Krakowie – długich jeszcze lat życia w zdrowiu. Życzymy dalszych sukcesów i radości cieszenia się ze swych osiągnięć.

Ad multos annos, Panie Profesorze!

Jacek Rydzewski

Gość honorowy
Gość honorowy
Przemówienie gratulacyjne
Przemówienie gratulacyjne
Bezpośrednie życzenia
Bezpośrednie życzenia
Życzenia od Kuratorium
Życzenia od Kuratorium
Fragment przedstawienia
Fragment przedstawienia
Przedstawienie
Przedstawienie
W szkole
W szkole
Odsłonięcie tablicy
Odsłonięcie tablicy
Jubilat
Jubilat
A oto sama tablica
A oto sama tablica
Izba pamiątek
Izba pamiątek
Na pamiątkę...
Na pamiątkę...

Ilość komentarzy do tej strony: 0Skomentuj stronę
Lp.ImięTematData

Nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści komentarzy publikowanych na tej stronie. W ekstremalnych przypadkach zastrzegamy sobie prawo ich usunięcia.

do góry drukuj